Informacja, a dowód w wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym (i nie tylko)

W mojej trzydziestoletniej praktyce zawodowej bardzo często spotykam się z całkowitym niezrozumieniem różnicy pomiędzy tym co wiemy, a tym co możemy w związku z naszą wiedzą zrobić z tym procesowo.

Dla prawników wydaje się to oczywiste, że aby osiągnąć sukces na drodze sądowej nasza wiedza musi być poparta dowodami. Niestety, także u prawników, często widzę lekceważenie dla tzw. wiedzy nieprocesowej.

W drugą stronę, wielu moich klientów jest święcie przekonanych, że wystarczy ich wiedza o zaistnieniu jakiegoś zdarzenia i już można z tym iść do sądu. Pytani o dowód na to, że ich „wiedza” jest zgodna z prawdą, robią wielkie oczy i często pytają „Przecież ja widziałem, że Kowalski to zrobił, więc kto temu zaprzeczy?” Odpowiedź, że choćby Kowalski może temu zaprzeczyć, burzy ich przekonanie o pewnym zwycięstwie procesowym prawdy. Oczywiście ich prawdy.

W swojej praktyce przykładów na niezrozumienie faktu, że sama wiedza nie zastąpi dowodu oraz na to, że aby pozyskać dowód w sprawie musimy mieć informację o możliwym źródle dowodowym czyli o tym gdzie i w jaki sposób można dowód pozyskać, mogę znaleźć mnóstwo.

Z uwagi na to co powyżej napisałem, w polskiej praktyce związanej np. ze zwalczaniem przestępczości funkcjonuje podział w tzw. służbach kryminalnych, na pion operacyjny i procesowy. Tak jest między innymi w Policji, w której z grubsza ujmując, tzw. policjanci operacyjni mają za zadanie zdobywać informacje o popełnionych czynach zabronionych i zagrożonych karą oraz ich sprawcach, a także ustalać tzw. źródła dowodowe, a policjanci pionu dochodzeniowo-śledczego czyli tzw. dochodzeniowcy zajmują się przekształcaniem tej wiedzy w materiał procesowy czyli w dowody. Tak zebrany, pod nadzorem prokuratora materiał, gdy zdaniem tego prokuratora uzasadnia sporządzenie aktu oskarżenia, trafia do sądu i to sąd na jego podstawie rozstrzyga czy i kto ewentualnie popełnił przestępstwo.

Zwracam tu przy okazji uwagę, że ten sposób prowadzenia spraw karnych ma jeden mankament, o którego usunięcie powinny dbać sądy, na których w sprawach karnych spoczywa obowiązek ustalenia tzw. prawdy obiektywnej, a więc obowiązek przeprowadzania dowodów pominiętych przez oskarżyciela, gdy mogą one tą prawdę pomóc ustalić. Tym mankamentem, zwłaszcza na etapie postępowania przygotowawczego jest nierówność stron. Jak bowiem łatwo zauważyć przed sądem staje zadanie rozstrzygnięcia bardzo ważnej kwestii, to znaczy ewentualnej winy osoby, w stosunku do której materiał dowodowy jest jednostronnie zebrany w zasadzie przez państwo, w osobach prokuratora i wspierającego go aparatu policyjnego dysponującego, w porównaniu z oskarżonym, nieograniczonym budżetem, a więc siłami i środkami. Oskarżony ma szczęście jeśli stać go na obrońcę i nie musi korzystać z obrony z urzędu. Z wieloletniego doświadczenia wiem, że oskarżony (który w ogóle nie ma pojęcia o takich sprawach jak działania operacyjne i źródła dowodowe), ale także jego obrońca, praktycznie ograniczają swoje działania do podjęcia przed sądem próby wykazania, że dowody zebrane przez prokuratora nie świadczą o popełnieniu przez oskarżonego przestępstwa, które mu się zarzuca.  Obrona jest więc skazana na defensywę, a przecież wiadomo, że najlepszą obroną jest atak.

Trochę inaczej wygląda to w sprawach cywilnych gdyż tu, w uproszczeniu, sąd ocenia na podstawie dowodów przedstawionych przez strony kto w sporze ma rację, a w kwestii zbierania materiału dowodowego to strony są do tego zobowiązane.

Dlaczego w artykule, który miał dotyczyć wewnętrznego postępowania wyjaśniającego tyle piszę o procesie karnym? A no dlatego, że z doświadczenia wiem, że zdecydowana większość wewnętrznych postępowań wyjaśniających, w swojej praktyce, przypomina proces karny, chociaż oczywiście tak naprawdę nim nie jest, a często nie ma nawet szans takim procesem się skończyć. Najczęściej wynika to z tego, że zarządzający organizacjami prowadzenie tego typu postępowań powierzają lub konsultują z prawnikami, którzy nie są karnistami tylko cywilistami i jako tacy dążą do zastępowania organów procesowych w zabezpieczaniu dowodów.

„Organizacje zarówno prywatne, jak i publiczne, wszczynają wewnętrzne postępowania wyjaśniające najczęściej w sytuacji konfrontacji ze znacznym ryzykiem – finansowym lub prawnym. Wewnętrzne postępowanie wyjaśniające jest prowadzone, aby ustalić, czy określone wydarzenie rzeczywiście miało miejsce, jaki był lub jest zakres naruszenia i kto jest za nie odpowiedzialny.(…)”

To wstęp do ciekawego artykułu jaki na łamach portalu www.prawo.pl opublikowała Pani mecenas Eliza Iwaniszyn z poznańskiej kancelarii FAIRLEGAL, będącego zapowiedzią szkolenia organizowanego przez Akademię Prawnika Biznesu Certified Internal Investigation Officer (CIIO), w którym wziąłem udział jako jeden z prelegentów.

Link do artykułu: https://www.prawo.pl/samorzad/sygnalisci-wewnetrzne-postepowanie-wyjasniajace,515013.html

Z Panią mecenas jesteśmy w zasadzie zgodni co do powyższego cytatu. W dalszej części artykułu pojawia się zdanie, z którym ja bym jednak polemizował. Wynika bowiem z niego, że celem takiego postępowania jest „(…) zebranie dowodów, informacji i faktów, a nie wyrobienie sobie opinii na dany temat czy przekonanie siebie lub innych do takich lub innych wydarzeń.(…)”.

Otóż ja bym jednak napisał, że celem takiego postępowanie jest pozyskanie informacji o tym czy rzeczywiście mamy do czynienia z nieprawidłowością niezgodną z prawem lub wewnętrznymi procedurami obowiązującymi w danej organizacji, a w dalszej kolejności o ewentualnych źródłach dowodowych, a następnie zabezpieczenie dowodów tak aby na ich podstawie ustalić fakty pozwalające osobom za to w organizacji odpowiedzialnym podjąć merytoryczną decyzję o ewentualnych następstwach, także prawnych, wynikających z efektów postępowania.

Przy prowadzeniu tego typu postępowań należy zawsze pamiętać, że jego wyniki mogą stanowić podstawę skierowania sprawy na drogę sądową i wykonując czynności związane z zabezpieczaniem dowodów nie wolno nam doprowadzić do tych dowodów utraty lub zniekształcenia, gdyż zwłaszcza w przypadku przestępstw ściganych z urzędu może to nas samych narazić na zarzuty utrudniania postępowania karnego. Grozić to nam może szczególnie wtedy gdy przystąpimy do rozmów ze świadkami czy tym bardziej tzw. obwinionym. Naruszenie przepisów prawnych, a z takimi sytuacjami mamy do czynienia w przypadku większości tzw. nieprawidłowości jest bowiem z reguły przestępstwem, a więc czynem zagrożonym karą i żaden organ powołany przez osoby odpowiedzialne za zarządzanie organizacją nie może zastępować organów procesowych powołanych do prowadzenia postępowań w sprawach o popełnienie przestępstw takich jak Policja, Prokuratura czy Sądy. W przypadku więc gdy potencjalna nieprawidłowość może stanowić przestępstwo należy przy zabezpieczaniu dowodów zachować szczególną ostrożność i robić to tylko w zakresie niezbędnym aby uchronić je przed utratą. Do takich czynności można zaliczyć np. zabezpieczenie dokumentów, przedmiotów należących czy będących w posiadaniu organizacji czy np. sprzętu komputerowego i nośników danych.

Podsumowując to co coraz powszechniej nazywa się „wewnętrznymi postępowaniami wyjaśniającymi” tak naprawdę są to działania polegające na pozyskaniu informacji na temat tego czy doszło do naruszenia prawa i ewentualnego sprawcy. To ostatnie nie jest tak naprawdę konieczne, bo gdy wiemy, że popełniono przestępstwo to ustalenie sprawcy oraz zebranie dowodów jego winy należy do przewidzianych prawem, w tym w kodeksie postępowania karnego, organów procesowych. I tu oczywiście zebrane przez nas informacje mogą się okazać bardzo przydatne zwłaszcza przy ustalaniu źródeł dowodowych, a więc tym czym zajmują się z reguły policjanci operacyjni. Dodać też należy, że wskazanie potencjalnego sprawcy organom procesowym jest tu o tyle ułatwione, że wiedza o nim jest z reguły pierwszą informacją, którą w organizacji się pozyskuje.

Warto więc zwrócić uwagę osobom, które są w organizacji odpowiedzialne za prowadzenie wewnętrznych postępowań wyjaśniających w sprawach dotyczących naruszeń prawa o charakterze karnym aby nie stawiały się w roli prokuratury bądź Policji, a tym bardziej sądów bo ta rola jest zgodnie z prawem zastrzeżona dla tych wymienionych organów.

Autor – Maciej Zygmunt

Członek założyciel Stowarzyszenia Praktycy Compliance, właściciel Agencji Bezpieczeństwa i Detektywistyki Maciej Zygmunt, młodszy inspektor w st. sp., były Naczelnik Wydziału w poznańskim Zarządzie CBŚ, detektyw, doradca biznesowy, wykładowca akademicki m.in. z przedmiotów związanych z wywiadem i kontrwywiadem gospodarczym na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu, Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu oraz Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej w Józefowie k.Warszawy, odznaczony przez Prezydenta RP Brązowym i Srebrnym Krzyżem Zasługi

Dodaj komentarz