Ochrona biznesu przed zagrożeniami

Dzisiaj miało być o ustawie o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa, czyli ustawie o sygnalistach. Nie będzie ponieważ ustawy nadal nie ma.

Będzie za to o informacji, czyli o tym co dzięki tej, planowanej na razie ustawie, ma szansę zyskać należną jej rangę.

Myślę, że dla nikogo nie jest odkrywcze stwierdzenie, że informacja jest bardzo cennym towarem, za który wielu jest gotowych zapłacić „każdą” cenę. Niby jest to tzw. prawda oczywista, jednak obserwując polską rzeczywistość biznesową często mam olbrzymie wątpliwości czy tak jest rzeczywiście.

Od 12 lat zajmując się bezpieczeństwem biznesu czyli tak naprawdę wywiadem i kontrwywiadem gospodarczym widzę, że duża część, o ile nie większość przedsiębiorców, całkowicie lekceważy tak ważny aspekt prowadzenia swojej działalności jakim jest odpowiednie zarządzanie informacją. Z reguły przypominają sobie o tym za późno, a więc dopiero gdy ten brak dotknie ich finansowo i to najczęściej poważnie.

Ilu to już miałem klientów, którzy zgłaszali się do mnie z prośbą o pomoc w odzyskaniu utraconego mienia. Dodam, że utraconego w różny sposób. Najczęściej oczywiście w wyniku kradzieży bądź oszustwa. Ale nie zawsze straty są wynikiem działań przestępczych. Albo inaczej. Z reguły przedsiębiorcy są sami sobie winni. W większości przypadków straty te wynikają bowiem z podjęcia decyzji biznesowej nie poprzedzonej wystarczającą analizą właśnie informacji, którą przed taką decyzją należało przeprowadzić. No tak, ale jak przeprowadzić analizę czegoś czego nie mamy?

Tym w organizacji powinien zajmować się właśnie kontrwywiad gospodarczy. Przypomnę bowiem, a może dla wielu odkryję prawdę, że każda organizacja, każda firma, nawet nieduża, powinna mieć zapewnioną ciągła opiekę kontrwywiadowczą. A opiekę taką powinna zapewniać osoba, a najlepiej zespół ludzi, których głównym zadaniem jest pozyskiwanie informacji pozwalających diagnozować zagrożenia, na bieżąco je analizować w celu zapobieżenia ich wystąpieniu i zwalczania tych, które jednak, co oczywiście się zdarza, dotkną naszą organizację.

A zagrożeń w świecie biznesu jest mnóstwo. Zaczynając od pospolitych złodziei, oszustów – działających pojedynczo, ale także tych groźniejszych, bo będących członkami zorganizowanych grup przestępczych, poprzez kryminalistów nie wahających się sięgać po szantaż i wymuszenia także metodami terroru kryminalnego. Coraz częściej, w dzisiejszej rzeczywistości, możemy też paść ofiarą terrorystów.

Oprócz zagrożeń zewnętrznych nie można jednak zapominać, a to jest niestety nagminne, o zagrożeniach w samej organizacji. Tutaj także jest ogromne pole do działań kontrwywiadu gospodarczego, którego zadaniem powinno być pozyskiwanie informacji na temat takich zagrożeń i ich zwalczanie. Tutaj rola dobrze wdrożonego i obsługiwanego przez fachowców systemu whistleblowingowego będzie moim zdaniem nie do przecenienia. Pamiętać jednak należy, że olbrzymie straty może spowodować nie tylko nieuczciwy pracownik. Często ich przyczyną jest po prostu pracownik niekompetentny czy zaniedbujący swoje obowiązki, ale także zastraszony lub zdeterminowany szczególną sytuacją życiową. Nie pomogą wtedy super procedury i zabezpieczenia. Nawet gdy są one najlepsze, człowiek zawsze znajdzie sposób na ich obejście.

W pewnej firmie, nad którą jako Agencja Bezpieczeństwa i Detektywistyki sprawujemy od kilku lat opiekę kontrwywiadowczą, sprawcą wyprowadzania mienia i to znacznej wartości okazał się pracownik, którego popchnęła do tego, jak się okazało dramatyczna, związana z chorobą dziecka sytuacja finansowa. Większym stratom, jak się okazało zapobiegło to, że nasz manager bezpieczeństwa miał informacje o jego sytuacji rodzinnej i dzięki połączeniu pewnych faktów potrafił w porę zareagować. Widać na tym przykładzie, że nawet pozornie niezwiązane bezpośrednio z działalnością firmy informacje mogą mieć wpływ na jej funkcjonowanie. A pamiętajmy, że istnieje i w Polsce całkiem dobrze ma się to co nazywamy szpiegostwem gospodarczym, a dla tych którzy się nim zajmują informacja o pracowniku mającym kłopoty czy będącym niezadowolonym z powodu np. niedoceniania go przez pracodawcę jest bardzo celna gdyż to są najczęściej cele łatwe do pozyskania do współpracy.

Nie zawsze jednak do nadużyć dochodzi z tak dramatycznych powodów.

Jakiś czas temu zostałem poproszony przez szefostwo dużej firmy logistycznej o pomoc w ujawnieniu sprawców kradzież do których wg. nich miało dochodzić na terenie ich hal magazynowych. Gdy spytałem ich o wielkość strat, które ponieśli usłyszałem, że ich nie znają, bo aby je wyliczyć musieliby zamknąć magazyn na kilka dni i przeprowadzić inwentaryzację aby porównać jej wyniki z tym co powinno na hali się znajdować według dokumentacji. Na kilkudniowy przestój jednak nie mogą sobie pozwolić. Pojechałem więc na miejsce i po dokonaniu pierwszej lustracji obiektu wyraziłem zdziwienie, że na półkach w tych magazynach cokolwiek jeszcze się znajduje. W firmie bowiem leżało wszystko co jest związane z bezpieczeństwem. Długo by opisywać wszystkie zaniedbania ale w skrócie można by było użyć przysłowia „okazja czyni złodzieja” i do zwalczenia, a przynajmniej znacznego ograniczenia drobnych, aczkolwiek codziennych i w sumie licznych kradzieży wystarczyło wprowadzić odpowiednie procedury związane z przemieszczaniem się po obiekcie, połączone z wyznaczeniem stref dla poszczególnych stanowisk pracy, zakaz opuszczania budynku w trakcie pracy, wyznaczenie wydzielonej palarni, zamontowanie monitoringu na hali oraz odpowiednie zadaniowanie pracowników ochrony.

O tym, że uruchomienie w organizacji sprawnie funkcjonujących procedur i kanałów do zgłaszania nieprawidłowości, a co najważniejsze obsługa tych kanałów przez kompetentnych managerów bezpieczeństwa jest nieocenionym źródłem cennych informacji już dawno przekonali się Amerykanie. Ja mogłem to stwierdzić na samym początku mojej działalności, w branży zajmującej się bezpieczeństwem biznesu.

Około 10 lat temu za pośrednictwem pewnej dużej kancelarii prawnej otrzymaliśmy zlecenie od amerykańskiej korporacji, dotyczące podejrzenia działania na ich szkodę, szefa polskiego oddziału tej firmy. Cała sprawa zaczęła się właśnie od anonimowego zgłoszenia dokonanego przez system whistleblowingowy (który amerykanie w firmie wprowadzili), z którego wynikało, że prezes oddziału coraz częściej zmienia dotychczasowych dostawców na nowych i to takich, których produkty są gorszej jakości, a jednocześnie są droższe. Oddział mimo wszystko przynosił dochody więc nie było to podpadające. Poproszono nas jednak o przeprowadzenie działań detektywistyczno-kontrwywiadowczych w stosunku do Pana prezesa.

W rezultacie przeprowadzonych czynności ustalono wiele niespodziewanych faktów. Po pierwsze potwierdziło się, że prezes osiąga całkiem niezłe, chociaż nielegalne, bo pochodzące z łapówek dochody, z tytułu opłacania się mu nowych dostawców. Był to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem jak się okazało amerykanie nie zdawali sobie sprawy ze znacznie gorszego niebezpieczeństwa, zagrażającego całej działalności ich polskiego oddziału. Uzyskane w wyniku naszych działań informacje ujawniły, że prezes w międzyczasie uruchomił na swojego krewnego, w innym regionie Polski, bliźniaczą i konkurencyjną firmę, która w produkcji używała technologii firmy amerykańskiej, korzystała z dostawców, których z firmy amerykańskiej pozbył się jej prezes, a więc lepszych i tańszych, powoli przejmując rynek.

Działania przeprowadzone w wyniku zgłoszenia anonimowego sygnalisty, w sumie uratowały firmę od katastrofy ekonomicznej i jednocześnie są dowodem na to, że w pełni efektywną obsługę kanałów zgłoszeniowych powinno się powierzać przygotowanym do tego fachowcom, zajmującym się tym zawodowo, a do tego dysponującym odpowiednim zapleczem i uprawnieniom, wynikającym choćby z rozwiązań ustawy o usługach detektywistycznych. Należy brać bowiem pod uwagę fakt, że w najpoważniejszych sprawach, przy prowadzeniu postępowań wyjaśniających na podstawie zgłoszeń od sygnalistów, konieczne będzie pozyskanie dodatkowych informacji, także w sposób zastrzeżony np. dla działań wynikających z ustawy o usługach detektywistycznych.

Ktoś powie, że zawsze, w razie konieczności i w konkretnej sprawie, można zlecić takie działania firmie zewnętrznej. Jasne, pamiętać jednak należy, że w takim przypadku działania takie będą na starcie znacznie utrudnione w stosunku do sytuacji gdy zajmuje się nimi podmiot, który na co dzień zajmuje się działalnością kontrwywiadowczą w organizacji i w ramach niej obsługuje zgłoszenia od sygnalistów gdyż prawidłowy kontrwywiad powinien mieć bieżący dostęp do informacji.

Maciej Zygmunt

Członek założyciel Stowarzyszenia Praktycy Compliance, właściciel Agencji Bezpieczeństwa i Detektywistyki Maciej Zygmunt, młodszy inspektor w st. sp., były Naczelnik Wydziału w poznańskim Zarządzie CBŚ, detektyw, wykładowca akademicki m.in. z przedmiotów związanych z wywiadem i kontrwywiadem gospodarczym na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu, Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu oraz Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej w Józefowie k. Warszawy.

Dodaj komentarz